Burleska – kostiumy oraz wpływ na kobiety

 Hej, hej ❤

Wracam po dłuuugiej przerwie, do której zmusiła mnie sesja. Na szczęście już po wszystkim, wszystko pozaliczane! Mogę już w pełni do Was wrócić 🙂

Jakiś czas temu na swoim Instagramie wspomniałam, że piszę pracę zaliczeniową na historię ubioru na temat burleski. Sporo z Was zainteresowało się tym tematem, więc po korekcie ze strony mojej wykładowczyni, postanowiłam pracę opublikować również tutaj.

Mam nadzieję, że tekst Wam się spodoba – jest poparty ogromną ilością przejrzanych stron internetowych, przeczytanych tekstów, obejrzanych zdjęć, filmów i przede wszystkim serca do tego tematu, który interesował mnie już od dawna.

Życzę miłej lektury!

Odkąd pamiętam interesowałam się pojęciami piękna i kobiecości – tym, jak one funkcjonują oraz funkcjonowały na świecie. Fascynującym jest dla mnie to, co od wieków decydowało o pięknie kobiety, jakich starań kobiety musiały dokonywać, żeby być piękne, kobiece, intrygujące, ale nie tylko dla mężczyzn, ale też dla siebie nawzajem. Ostatnio obserwując rewolucję kanonu piękna, która się dzieje na naszych oczach (min. pojawienie się na wybiegu „większych” kobiet, które dumnie maszerują obok tych, z typową, pożądaną modelową sylwetką oraz wszelkie inne formy docenienia czegoś, co jest odmienne od ogólnie ustalonego schematu), doszłam do ciekawego wniosku – piękno i kobiecość to sztuka, którą bardzo trudno opanować. Istnieje jednak pewna grupa kobiet, która już od XIX wieku opanowywała ją po mistrzowsku. Mam tu na myśli panie zajmujące się burleską.Odkąd pamiętam interesowałam się pojęciami piękna i kobiecości – tym, jak one funkcjonują oraz funkcjonowały na świecie. Fascynującym jest dla mnie to, co od wieków decydowało o pięknie kobiety, jakich starań kobiety musiały dokonywać, żeby być piękne, kobiece, intrygujące, ale nie tylko dla mężczyzn, ale też dla siebie nawzajem. Ostatnio obserwując rewolucję kanonu piękna, która się dzieje na naszych oczach (min. pojawienie się na wybiegu „większych” kobiet, które dumnie maszerują obok tych, z typową, pożądaną modelową sylwetką oraz wszelkie inne formy docenienia czegoś, co jest odmienne od ogólnie ustalonego schematu), doszłam do ciekawego wniosku – piękno i kobiecość to sztuka, którą bardzo trudno opanować. Istnieje jednak pewna grupa kobiet, która już od XIX wieku opanowywała ją po mistrzowsku. Mam tu na myśli panie zajmujące się burleską.
W słowniku języka polskiego PWN znajdziemy wytłumaczenie bardziej sięgające korzeni samej sztuki burleski, które mówi, że jest to „komediowy utwór literacki, filmowy lub sceniczny o charakterze satyrycznym” lub „utwór instrumentalny o charakterze groteskowym”. Samo słowo „burleska” pochodzi z Włoch i jego znaczenie to „żart”. Ani słowa o kobiecie, kobiecości ani pięknie. Jednak na samym początku, który miał miejsce w Londynie około 1830 roku, burleska miała na celu jedynie parodiowanie opery.  Nawet kiedy dziesięć lat później sztuka ta została „zawieziona” również do Stanów Zjednoczonych i tam powoli rozsławiana, to był to po prostu komediowy gatunek filmowy i sceniczny, stworzony, by poigrać ze sztywnymi operowymi formami oraz historiami wyciągniętymi z życia lub znanych dzieł. Gatunek, który charakteryzował się nieskomplikowanymi sytuacjami komicznymi, które były bardzo dynamiczne, pełne kontrastu sytuacji i postaci.
Dopiero z upływem czasu burleska zaczęła przybierać postać figlarnych przedstawień, w których główne role grały kobiety kuszące ze sceny swoim językiem ciała, strojami i historiami, które przedstawiały w bardzo specyficzny sposób. Lata największej świetności tej bardziej już zmysłowej formy przedstawień burleskowych przypadają na czasy Belle Epoque oraz lata czterdzieste i pięćdziesiąte XX wieku, a potem powoli zostają wypierane przez inne, pozornie ciekawsze dla szybko rozwijającego się świata rozrywki. W obecnych czasach burleskę kojarzy się często jedynie ze striptizem i paniami, których jedynym celem podczas całego wystąpienia jest uwodzenie mężczyzny. Często są one również porównywane do prostytutek. Nic bardziej mylnego! Tak jak w latach swojej świetności, tak i dziś burleska odgrywa bardzo ważną rolę społeczną.               Przede wszystkim występ burleskowy mógł nieść ze sobą wiele bardzo ciekawych, ważnych i niejednokrotnie politycznych treści, które przedstawione w ten specyficzny sposób poruszały widownie – naprawdę przemawiały do niej i zapadały w pamięci, ze względu na niepowtarzalną, lekko kontrowersyjną wizualną oprawę.
Kolejnym aspektem, który bezwzględnie przeczy płytkości, z którą jest utożsamiana burleska jest to, jakie kobiety się mogą nią zajmować. Jak muszą wyglądać? Jak muszą się zachowywać?  Jakie warunki muszą spełnić, żeby się tym zajmować? Odpowiedź jest prosta.
Nic nie muszą.
Burleską zajmować się mogła każda kobieta, bez względu na wzrost, figurę, kolor skóry, pozycję społeczną, przekonania polityczne i tym podobne rzeczy, które często ograniczały kobiety (i nie tylko) we wszelkich działaniach. I to jest w tym najpiękniejsze! Jedyne czego potrzebowały, to pewność siebie podczas paradowania przed publicznością w skąpych, przepięknych strojach (o których zresztą będę rozwodzić się później). I naprawdę – każda z nich była w tym momencie niezaprzeczalnie, niepowtarzalnie piękna i kobieca. Nawet jeśli byłaby to kobieta, którą mijając na ulicy uznalibyśmy za niezbyt urodziwą, to na tej scenie stawała się niemal boginią, a to wszystko płynęło z jej pewności samej siebie – pewności swojego ciała, swoich ruchów oraz pewność tego, jaką siebie chce zaprezentować również pod względem charakteru.
Śmiało można stwierdzić, że burleska miała niemały wpływ na kobietę i jej wizerunek od samego początku jej istnienia aż do teraz. W dzisiejszych czasach możemy zaobserwować jej mały powrót. Na całym świecie, także w Polsce, znajdziemy wiele wspaniałych artystek burleskowych. Należą do nich między innymi powszechnie znana Dita von Teese oraz nasza polska Betty Q. Powrót do burleski może iść w parze ze wspomnianą w pierwszym akapicie rewolucją kanonu piękna i kobiecości – kobiety znudzone dyktowanymi zasadami chcą zacząć być doceniane za to, jakie tak naprawdę są. Zupełnie jak to było w latach sławy burleski.
Po powyższym opisie kobiet, może się wydawać, że burleska łączyła się z naturalnym, niepoprawianym pięknem i pokazywaniem go dumnie na scenie. Nie jest to do końca jednak prawdą, ponieważ artystki te lubiły się na różne sposoby dodatkowo upiększać. Mowa tu oczywiście o pięknej bieliźnie, gorsetach, pończochach, rękawiczkach, szpilkach, przeróżnych pojedynczych aplikacjach, biżuterii i innych dodatkach, których dotyczyła jedna zasada – im więcej, tym lepiej. A dlaczego? Odpowiedź jest całkiem prosta: ściąganie ich musiało zajmować dużo czasu – rękawiczka po rękawiczce, bucik po buciku… A wszystko, żeby nadać chwili jak najwięcej zmysłowości.
Rzeczy te były obfito zdobione, z pięknych, często migoczących w zamglonym świetle tkanin. Warto przeanalizować wspomniane elementy ubioru.
Pierwszą rzeczą, która kojarzy się z burleskową garderobą są przepiękne kostiumy bieliźniane (które jednak z bielizną samą w sobie niewiele miały wspólnego) – od dwuczęściowych składających się z majtek i biustonosza, przez jednoczęściowe body, po gorsety, które miały tworzyć przepiękne proporcje, dzięki zaznaczeniu talii, uwydatnieniu biustu i poszerzeniu bioder. Koronki, połyskujące tkaniny, ozdobne koraliki, świecidełka, piękne haftowane wzory, falbanki – wszystkie rzeczy, które zdobiły te kostiumy sprawiały, że podczas występu od artystki nie można było odwrócić wzroku.       Należy jednak wspomnieć, że im bardziej cofniemy się w przeszłość, tym bardziej te stroje będą zabudowane, ponieważ swoją śmiałość zyskiwały one dopiero z czasem (podobnie zresztą, jak same właścicielki). Tak więc na początku historii burleskowej garderoby znajdują się figlarne sukienki o bardzo różnych formach. Jedne miały dużą ilość falban, inne były pełne błysku- nadanego również przez liczne aplikacje i połyskujące tkaniny, a jeszcze inne łączyły obie cechy i posiadały dodatkowo koronkowe wstawki tam i ówdzie. Były te dłuższe, które wykonywano zazwyczaj z delikatnie prześwitującej tkaniny, które miały raczej uproszczoną formę oraz te krótsze, które, żeby zyskać na efektywności posiadały ogromne ilości wspomnianych wyżej aplikacji, a dodatkowo często ich spódnice były warstwowe, przez co artystka na scenie mogła je na przykład ściągać kawałek po kawałku, a przecież o to chodziło!
Kiedy oczami wyobraźni zobaczy się tę masę zdobień, to można mieć wrażenie, że te kostiumy były tak naprawdę pełne kiczu. Znowu mylne stwierdzenie. Wszystko to było bardzo wyszukane, przeważały głównie dobrej jakości tkaniny, każda aplikacja była w przemyślanym miejscu – nie było mowy o przypadkowości. Wszystko w tej całej swojej przesadności było „schludne”, eleganckie i przede wszystkim „glamour”. Takiego wyrazu kostiumy, w których występowały artystki burleskowe, nabierały też dzięki innym dodatkom rozmieszczonym na całym ciele, do których zaliczamy między innymi długie rękawiczki oraz efektowne dodatki do włosów, jak na przykład pióra lub różne kamienie. Nie można też zapomnieć o biżuterii, którą często stanowiły łańcuchy pereł lub piękne, odznaczające się i mieniące kamienie – i na szyi, i na dłoniach.
Po omówieniu całej „góry” kostiumu służącego przedstawieniu burleski, warto teraz skupić się na dole, czyli nogach, które powinny być przepiękne, długie i kuszące, ponieważ to właśnie one były najbardziej eksponowane. Były one nierzadko po prostu nagie, jednak królowały tu również piękne pończochy oraz rajstopy – zwłaszcza kabaretki, które na początku XX wieku były bardzo kontrowersyjne, a później także nylonowe pończochy i rajstopy, które pojawiły się w sklepach w 1940 roku.
A co ze stopami? Chyba każdy już może się domyślić, że tutaj rządzą buty na wyższym obcasie. Mają one wydłużać sylwetkę, sprawiać wrażenie bardziej wyniosłej i co bardzo ważne – dodają kobiecie pewności siebie (prawda, która znana jest każdej przedstawicielce płci żeńskiej także w dzisiejszych czasach). Tutaj warto zaznaczyć, że na początku te buty przypominały bardziej pantofelki na zaledwie kilkucentymetrowym obcasiku, z czasem jednak zaczęły występować też coraz wyższe modele. Jeśli chodzi o ich wygląd ogólny, to podobnie, jak cała reszta stroju – buty również przykuwały uwagę. Od kolorowych, trójwymiarowych aplikacji, przez wysadzanie kamieniami, aż po często niebanalne jak na wczesny wiek XX formy.
Tak pięknie wydłużona, wyprostowana i wyniosła sylwetka, mogła zostać dodatkowo „obciążona” kolejnym elementem, o którym warto wspomnieć,  a który dość często pojawiał się w przedstawieniach burleskowych. Mowa o długim aż do ziemi płaszczyko-szlafroczku, który był najczęściej zrobiony z delikatnej, eleganckiej, połyskującej tkaniny, często wykończonej wstawkami z piór lub futerka. Oprócz tego, że była to kolejna rzecz, którą trzeba zdjąć, to dodatkowo, gdy artystka burleskowa wychodziła owinięta takim właśnie płaszczykiem, niosła ze sobą tajemnicę – nikt nie wiedział, co jest pod spodem, nikt nie wiedział, co będzie tematem wystąpienia. Właśnie w ten sposób budowano pożądane podczas przedstawienia zaintrygowanie oraz ciekawość.
Jest jeszcze jeden element, który często możemy zauważyć na fotografiach i filmach przedstawiających wystąpienia burleskowe, a są to pióra. Pióra w przeróżnych wydaniach – od mniejszych, będących aplikacją umieszczoną na którejś z części kostiumu lub we włosach, aż do tych naprawdę dużych, które pełniły już bardziej rolę rekwizytów. Były barwione i naturalne – na przykład pawie. Często występowały w roli pięknych, dużych wachlarzy, którymi kobieta poruszała w zmysłowym tańcu, raz po raz się nimi zasłaniając (tajemniczość!).
Jak już tak wiele razy podkreśliłam tę tajemniczość, to warto wspomnieć o kluczowej zasadzie burleskowej, która utrzymuje całość wciąż na poziomie niewulgarnym, pomimo całego rozbierania i zmysłowości. Chodzi o to, żeby nie pokazać całkowitej nagości. Dlatego artystka burleskowa musi skończyć swój występ pozostawiając swoje miejsca intymne wciąż zakryte. Tutaj na pomoc przychodzą nakładki na sutki, które (niespodzianka!) są również pięknie zdobione. Dzięki nim kobieta żegna się ze swoimi widzami mając na sobie jedynie majtki oraz właśnie te nakładki na sutki, które zasłaniają dokładnie tyle ile powinny – nie za dużo, nie za mało.
Mówiąc o wyglądzie artystki burleskowej, nie można pominąć aspektu jej urody. Jak już wcześniej wspomniałam, nie była ważna figura, nie był ważny wzrost i nie była też ważna piękna buzia – tutaj ciągle chodzi o przyozdabianie zewnętrzne, czyli makijaż i przede wszystkim odpowiednia fryzura.
Jeśli chodzi o makijaż, to był on dość wyrazisty – podkreślone oczy i intensywna, czerwona szminka, która często dawała efekt mokrych, uwodzicielskich ust były prostym zestawem do intrygowania samą twarzą. Również tutaj nieraz nie brakowało również błysku w postaci brokatu. Te charakterystyczne elementy pozostały niezmienione aż do dziś i nadal obserwujemy współczesne artystki burleskowe z piękną czerwienią na ustach oraz idealnymi kreskami lub cieniami na powiekach obsypanych dodatkowo brokatem, a nawet sztucznymi rzęsami, którymi poruszają równie uwodzicielsko i tajemniczo, co wachlarzami z piór.
Fryzury z kolei występowały bardzo różne, ale charakteryzowały się jedną rzeczą – były pięknie i starannie ułożone. Nieważne czy to opadające fale, czy bardziej skomplikowane upięcia – włosy były przeważnie wygładzone i okiełznane za pomocą różnych kosmetyków utrwalających, które dodatkowo sprawiały, że taka fryzura lśniła i wytrzymywała całe przedstawienie.
Chcąc podsumować garderobę występów burleskowych oraz ogólny ich klimat, który tworzy kobieta za pomocą swojego ciała i tego, jak jest ono przyozdobione, trzeba po prostu zaznaczyć, że ma być zmysłowo, kobieco, ma być błysk i tajemniczość – po prostu wygląd zewnętrzny ma pasować do samej osobowości kobiety, którą to ona prezentuje razem z tymi pięknymi strojami na scenie.
Na sam koniec warto również wspomnieć o zjawisku, które nazywa się Pin Up, a z którym często kojarzona jest burleska. Pin up to styl, który rozwinął się w latach czterdziestych oraz pięćdziesiątych XX wieku. Dotyczył on grupy kobiet żyjącej w tych właśnie czasach, które były wyjątkowe pod względem ubioru i zachowania. Chodziły zawsze rozradowane, pełne energii, piękne, z idealnymi kreskami na powiekach i pięknymi, rozwiewanymi przez wiatr króciutkimi sukienkami na sobie. No tak, ale co to ma wspólnego z tą dziwną nazwą? Kobiety te były oczywiście obiektami westchnień wielu mężczyzn. Wieszali sobie oni więc w swoim otoczeniu zdjęcia i plakaty z takimi oto paniami (pin up – przypinać, wieszać).
Stąd również bierze się powiązanie z burleską – piękne kobiety, które kuszą mężczyzn swoimi zachowaniem i wyglądem. Dodatkowo w dzisiejszych czasach to właśnie tymi czasami i tym konkretnym stylem najbardziej inspirują się współczesne artystki burleskowe.
W ramach ostatecznego podsumowania, trzeba stwierdzić, że burleska jest sztuką niczym nie odstającą od innych. Sztuką, w której surowcem i dziełem jest kobieta, sztuką, którą bardzo ciężko opanować było wszystkim artystkom burleskowym, nieważne w jakich czasach żyły i robiły swoją karierę. Kobiety zawsze stawiane były pod presją oczekiwań otoczenia, zawsze żyły z pragnieniem bycia perfekcyjną i próbowały za wszelką cenę wpisać się w dany na swój czas kanon piękna i perfekcji. Zbuntowanie się przeciwko temu, pozostanie sobą, a przy tym wszystkim pewność siebie i ogromne poczucie własnej wartości i zmysłowości – to wszystko wiązało się z wielką odwagą i siłą. Uważam, że od tych kobiet powinnyśmy się uczyć. Pozostaje teraz tylko się cieszyć, że właśnie w kierunku takich wartości powoli zaczyna zmierzać obecny świat.

„Istniały lokale takie jak Adria i dancingi, w których kobiety wykonywały streaptease. Było to na bardzo niskim poziomie i sprowadzało się do rozebrania. Tymczasem burleska podnosi na pozór zakazane czy brudne rzeczy do rangi sztuki. To niesamowite wyzwanie w kulturze XXI wieku, która spłyca wszystko, co tylko można. A już na pewno wszystko, co ma związek z ciałem” – Sylwia Chutnik, feministka, autorka książki „Warszawa kobiet”.

Zostawiam Was dodatkowo na koniec z jednymi z moich ulubionych zdjęć, które mam nadzieję zobrazują trochę to, co wyżej opisałam 🙂


Znalezione obrazy dla zapytania burlesque history
Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania burlesque original

Znalezione obrazy dla zapytania burlesque original
Podobny obraz
Znalezione obrazy dla zapytania dita von teese burlesque

 

BIBLIOGRAFIA

http://www.burlexe.com
http://www.newsweek.pl
http://www.akademiafilmowa.pl/
http://www.elle.pl/
„Your beauty mark” – Dita von Teese

Jeśli przez to wszystko przebrnęliście to jestem z Was dumna i mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tym tematem.

Miłego dnia! ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s